Jagoda Nastała to rękodzielniczka od lat kultywująca polską sztukę ludową. Tworzy wyjątkowe ozdoby choinkowe, wycinanki, pisanki oraz gwiazdy kolędnicze. Jej twórczość inspirowana jest tradycją dwudziestolecia międzywojennego oraz folklorem łowickim, a jednocześnie wyróżnia się indywidualnym, niepowtarzalnym stylem. Od 2024 roku jest członkinią Stowarzyszenia Twórców Ludowych w dziedzinie plastyki obrzędowej – ozdób choinkowych. W rozmowie opowiada o swojej drodze artystycznej, źródłach inspiracji, procesie twórczym oraz o tym, jak Internet i konkursy umożliwiają jej dzielenie się pasją z szerszym gronem odbiorców.

POCZĄTKI I INSPIRACJE
Jagodo, jak zaczęła się Twoja przygoda ze sztuką ludową? Jak trafiłaś do barwnego świata wycinanki i co najbardziej Cię w nim zachwyciło?
Jagoda Nastała: Zawsze podobał mi się tzw. wiejski styl, na przykład w urządzaniu mieszkań i ogrodów. Być może ma to również związek z sentymentem do dzieciństwa spędzanego u dziadków na wsi. To właśnie wtedy zaczęłam coraz bardziej interesować się polską sztuką ludową.
Gdy zamieszkałam w Łodzi ponad dziesięć lat temu, to zachwyciłam się folklorem tego województwa. Wcześniej nie zdawałam sobie sprawy, że każdy region ma tak odrębne stroje, wycinanki czy pisanki. Inne tradycje spotkamy w Łowiczu, inne w Sieradzu, Wieluniu, Łęczycy, Piotrkowie, Rawie czy Opocznie. Szczególnie urzekła mnie wycinanka łowicka – najbardziej kolorowa – i to ona zainspirowała mnie do pierwszych własnych prób.
Jak przebiegała Twoja droga twórcza – od pierwszych prób w wycinance po aktualną działalność rękodzielniczą?
JN: Od zawsze miałam zdolności plastyczne – uwielbiałam malować i rysować, a przychodziło mi to z łatwością. W dorosłym życiu na jakiś czas odsunęłam te pasje na bok, jednak wciąż lubiłam tworzyć, na przykład pisanki wielkanocne, eksperymentując z różnymi technikami. W ten sposób zainteresowałam się techniką batikową oraz wycinanką.
Początkowo wykonywałam swoje prace wyłącznie na własny użytek oraz dla najbliższych – rodziców i babci. W pewnym momencie wymarzyłam sobie choinkę w dawnym stylu, z tradycyjnymi ozdobami. Podczas poszukiwań starych bombek w Internecie natrafiłam na poradnik dotyczący wykonywania dawnych ozdób choinkowych. Kupiłam go i zaczęłam tworzyć własne dekoracje.

Każdej ozdobie robiłam zdjęcie na pamiątkę i aby ich nie „zgubić”, założyłam stronę na Facebooku – chciałam mieć wszystkie prace w jednym miejscu i łatwy do nich dostęp, gdybym ponownie chciała wykonać któryś wzór. Nie przypuszczałam, że moja twórczość zainteresuje także innych, jednak liczba obserwujących i pozytywnych komentarzy szybko zaczęła rosnąć. To mobilizowało mnie do poszukiwania i tworzenia coraz to nowych wzorów.
Przez długi czas ozdoby powstawały wyłącznie dla mnie i rodziny. Przełom nastąpił w 2023 roku, gdy moją twórczość dostrzegli organizatorzy festiwalu „Re-tradycja” w Lublinie i zaprosili mnie do udziału w nim jako wystawcę. Było to dla mnie ogromne wyróżnienie, ponieważ jest to wyjątkowy festiwal promujący twórczość ludową, na który niełatwo się dostać.
Od tego momentu zaczęłam tworzyć większe ilości ozdób, z myślą o prezentacji i sprzedaży na jarmarkach. W festiwalu w Lublinie udało mi się uczestniczyć trzy razy z rzędu (i będę próbowała dostać się również w tym roku). Brałam także udział w targach organizowanych przez muzea etnograficzne w Warszawie i Toruniu.

Czy pamiętasz swoją pierwszą pracę w technikach ludowych? Jeśli tak – jaka to była i co dla Ciebie znaczyła?
JN: Na początku szczególnie zainteresowały mnie łowickie, wycinankowe koguty. Bardzo chciałam stworzyć coś podobnego, jednak nie wiem dlaczego – zamiast sięgnąć po nożyczki, chwyciłam za farby i postanowiłam je namalować.
Miałam farby słabej jakości, dlatego musiałam nakładać wiele warstw, aby efekt był choć trochę zadowalający. To nieco mnie zniechęciło, ale jednocześnie myślałam, że przecież nie może to być aż tak trudne. Dziś śmieję się z tego, jak bardzo sama sobie utrudniłam sprawę – zamiast wycinać, malowałam.
Z czasem odkryłam, że wycinanie jest dla mnie znacznie prostsze i szybsze niż malowanie. Tamta pierwsza praca była jednak ważną lekcją: nauczyła mnie, by nie „ulepszać” na siłę czegoś, co już jest doskonałe, i by korzystać z dawnych, sprawdzonych technik.
Wiadomo, że ważnym źródłem inspiracji były dla Ciebie muzea i skanseny. Jakie miejsca wywarły na Tobie największe wrażenie?
JN: Najbardziej cenię muzeum w Łowiczu, w którym znajduje się bogata kolekcja dawnych wycinanek łowickich, pająków, strojów ludowych oraz pisanek. Jestem zachwycona tą wystawą i co jakiś czas wracam tam, aby ponownie ją obejrzeć i zaczerpnąć inspiracji.
Drugim wyjątkowym miejscem jest skansen w Maurzycach, niedaleko Łowicza. To przepiękne miejsce, wiernie odwzorowujące dawną wieś łowicką, z kościołem, plebanią, wiatrakiem oraz wieloma innymi historycznymi budynkami z ziemi łowickiej. Można tam zwiedzać wnętrza dawnych chałup i naprawdę poczuć klimat tamtych lat. Zawsze wracam stamtąd z głową pełną nowych pomysłów.

O TWÓRCZOŚCI
Jesteś jedną z nielicznych młodych osób w Polsce zajmujących się wycinanką ludową.
JN: To prawda. Tradycję plastyki obrzędowej podtrzymują dziś głównie starsze kobiety, tworzące pająki, kwiaty z bibuły, palmy, ozdoby choinkowe i inne dekoracje. Być może wynika to z faktu, że tego typu praca wymaga ogromnej ilości czasu, którego młodszym osobom często brakuje – a wycinanka jest szczególnie czasochłonna. Obracam się jednak w tym środowisku i zauważam, że młodsze pokolenie coraz chętniej interesuje się sztuką ludową. Obecnie panuje duża moda na pająki ze słomy i wiele osób zaczyna je wykonywać samodzielnie.
Jakie techniki rękodzielnicze wykorzystujesz najchętniej i dlaczego?
JN: Najogólniej moją twórczość można określić jako papieroplastykę i plastykę obrzędową. Przed Bożym Narodzeniem – a właściwie przez cały rok – tworzę ozdoby choinkowe oraz gwiazdy kolędnicze, a ostatnio nauczyłam się również wykonywać światy z opłatków.

Z kolei przed Wielkanocą powstają pisanki oraz pająki ze słomy. Czasami tworzę także wycinanki w formie obrazów, inspirowane łowickimi wycinankami. Bardzo cenię dawne techniki – wystarczą papier, klej i nożyczki, aby stworzyć coś naprawdę pięknego.
Skąd czerpiesz pomysły na swoje wzory i motywy? Czy inspirujesz się tylko tradycją, czy też wpisujesz w swoje prace własne interpretacje?
JN: Na początku mojej przygody z twórczością odtwarzałam dawne, sprawdzone wzory. Mam sporą kolekcję – głównie starych – książek poświęconych polskiej sztuce ludowej i to w nich najczęściej szukałam inspiracji.
Z czasem coraz częściej zaczęłam jednak tworzyć własne projekty. Staram się, aby były one utrzymane w dawnej stylistyce i nawiązywały do tradycji. Bardzo bliskie są mi wiejskie, sielskie klimaty i na razie właśnie tego kierunku konsekwentnie się trzymam.

Twoje prace nawiązują do tradycji z okresu dwudziestolecia międzywojennego – co jest dla Ciebie najciekawsze w tej estetyce?
JN: Jeżeli chodzi o ozdoby choinkowe, najwięcej podręczników z wzorami powstało właśnie w dwudziestoleciu międzywojennym, dlatego naturalne jest, że moje prace nawiązują do stylistyki tamtych lat. Bardzo mi to odpowiada, ponieważ uwielbiam estetykę tego okresu, która czerpała wiele z twórczości ludowej.
Dodatkowo wzorniki z tamtych czasów były często tworzone przez prawdziwych artystów, dzięki czemu większość projektów jest po prostu ponadczasowa i dobrze zaprojektowana.
Jak łączy się w Twojej pracy to, co tradycyjne, z indywidualnym stylem?
JN: Kocham tradycyjne wzory. Na początku, gdy nie miałam jeszcze dużej wprawy, odtwarzałam dawne projekty i skupiałam się głównie na technice wykonania. Po jakimś czasie zaczęłam się zastanawiać, czy można tak mocno wzorować się na cudzych pracach – nie chciałabym być posądzona o kopiowanie. Dlatego teraz staram się tworzyć własne wzory, ale jednocześnie dbam o to, aby były utrzymane w tradycyjnym stylu. Dzięki temu mogę łączyć szacunek dla historii z własną kreatywnością.

PROCES TWÓRCZY
Jak wygląda Twój typowy proces pracy – od pomysłu do gotowego dzieła?
JN: Największym wyzwaniem dla mnie jest wymyślenie wzoru. To właśnie etap koncepcji jest najtrudniejszy i najbardziej męczący w całym procesie twórczym. Na przykład, gdy ogłoszony jest konkurs na wycinankę – wiadomo, biorę w nim udział! Ale pojawia się pytanie: co zrobić? Czasem myślę o tym przez kilka dni ☺.
Gdy w końcu zaczyna mi coś „świtać”, rysuję projekt na kartce, co zdecydowanie ułatwia dalszą pracę. Każdy element dokładnie rozrysowuję w skali, w jakiej będzie gotowa praca. Kiedy projekt jest już gotowy, zaczyna się najprzyjemniejsza część – wycinanie.
Przyklejanie elementów nie jest tak ekscytujące, ale daje dużą satysfakcję, bo krok po kroku widać, jak powstaje efekt końcowy. Gdy praca jest skończona, odkładam ją na kilka dni i staram się „zapomnieć” o niej, żeby móc po tym czasie spojrzeć na nią świeżym okiem i ocenić, czy wszystko jest tak, jak chciałam, czy warto wprowadzić jakieś poprawki.

Czy tworzysz swoje wycinanki każdego dnia?
JN: Tak, staram się poświęcać na to codziennie co najmniej 2–3 godziny, a w dni wolne od pracy znacznie więcej. To często mozolna praca – zdarza się, że niecierpliwię się i chciałabym jak najszybciej zobaczyć gotowe dzieło, sprawdzić, jaki będzie efekt. Niestety, w wycinance nie da się tego przyspieszyć. Wymaga systematyczności i konsekwencji. Oczywiście bywają też dni, kiedy nie ma chęci do pracy. Kiedyś zmuszałam się do tworzenia, ale dziś już odpuszczam, bo wtedy prace nie wychodzą tak, jak powinny, a sama przyjemność tworzenia znika.
W jaki sposób przygotowujesz projekty, takie jak „Pochód kolędników”? Czy wykonujesz wcześniejsze szkice, na przykład w szkicowniku?
JN: Najpierw cały projekt powstaje w mojej głowie. Zawsze mam przy sobie notes, w którym zapisuję i szkicuję każdy pomysł, aby nie umknął – inspiracja może pojawić się w każdej chwili. Gdy koncepcja jest już gotowa, wykonuję szkic w rozmiarze rzeczywistym. Na początku jest on dość ogólny i służy zaplanowaniu rozmieszczenia poszczególnych postaci. Następnie rysuję każdą z nich ze wszystkimi detalami, dokładnie tak, jak ma wyglądać na wycinance. Gotowe projekty kseruję na przyszłość, gdybym chciała je powtórzyć. Na końcu przenoszę wzory za pomocą kalki na kolorowy papier i przystępuję do wycinania.
Jakie materiały lub narzędzia są dla Ciebie najważniejsze?
JN: Podstawowym materiałem jest dla mnie papier. Chciałabym mieć wszystkie kolory świata, ale niestety nie jest to takie proste ☺. Za każdym razem, gdy robię zakupy, przeglądam bloki z kolorowymi kartkami w różnych sklepach, bo zawsze może zabraknąć jakiegoś odcienia. Mam spore zapasy – grubsze papiery wykorzystuję do ozdób choinkowych, cieńsze do wycinanek.
Oprócz papierów tradycyjnych używam także błyszczących, metalicznych oraz różnego rodzaju bibuły i krepiny. Bardzo ważne są dla mnie ostre nożyczki, różnego rodzaju nożyki i skalpele oraz dobre kleje. Do ozdób choinkowych często wykorzystuję też słomę, szklane koraliki, wydmuszki i dobre farby.

Nie stosuję plastikowych elementów, wszystko wycinam ręcznie – nie używam dziurkaczy ani wykrojników. Zależy mi, aby prace były wykonane możliwie tradycyjnie, tak jak dawniej.
Co jest dla Ciebie najbardziej wymagające w pracy twórczej? Technika, precyzja czy inspiracja?
JN: Tak jak wspominałam wcześniej, najtrudniejsze dla mnie jest wymyślenie wzoru. Gdy ten etap mam już za sobą, reszta pracy idzie już z górki.
Są jednak dziedziny jeszcze bardziej wymagające. Kilka lat temu wymarzyłam sobie, że zrobię gwiazdę kolędniczą, ale nie miałam pojęcia, jak się za to zabrać. Na szczęście wiele można dowiedzieć się z filmików na YouTube ☺. Gdy już wiedziałam mniej więcej, jak to zrobić, zaczęłam etap gromadzenia potrzebnych materiałów. Cały proces trwał pewnie około dwóch lat, ale udało się!
Dziś wydaje mi się to proste – czasochłonne, ale wciąż satysfakcjonujące i wykonalne.
NAGRODY I ZNACZENIE UZNANIA
Twoje prace zdobywały wyróżnienia i nagrody w wielu konkursach – jak odbierasz to uznanie?
JN: Jestem samoukiem i długo nie byłam pewna, czy moje prace są zgodne ze sztuką, czy wykonuję je „właściwie”, i czy w ogóle zdobędą uznanie komisji konkursowych. Mimo to postanowiłam zaryzykować.
Na konkursy wysyła się zawsze najlepsze, dopracowane w najdrobniejszych szczegółach prace, dlatego każde wyróżnienie daje mi ogromną radość i satysfakcję. Cieszy mnie, że ktoś dostrzegł mój trud i starania, i że moja twórczość ma sens – podoba się nie tylko mnie ☺ (bo prac, z których nie jestem zadowolona, zwykle nikomu nie pokazuję).

Czy udział w konkursach wpływa na Twój rozwój artystyczny? Jeśli tak, to jak?
JN: Co roku biorę udział w konkursie pisanek organizowanym przez Muzeum Lubuskie w Gorzowie. Od kilku lat wysyłam tam pisanki oklejone wycinankami. Muzeum w Łowiczu również często ogłasza konkursy na wycinanki, w których staram się brać udział.
Konkursy mobilizują mnie do tworzenia czegoś nowego co roku i wymyślania nowych wzorów. Gdyby ich nie było, nie wiem, czy regularnie tworzyłabym nowe projekty pisanek czy wycinanek – dla mnie to konkretna motywacja. Dodatkowo etap wymyślania pracy konkursowej rodzi czasem więcej niż jeden pomysł, który mogę wykorzystać w przyszłości do innych projektów ☺
Na konkursy trzeba przygotować prace perfekcyjnie, co dodatkowo uczy staranności i dokładności, a to jest dla mnie bardzo cenne w rozwoju artystycznym.
Które wyróżnienie było dla Ciebie szczególnie ważne i dlaczego?
JN: Najbardziej cenię sobie nagrodę w konkursie na wycinankę organizowanym przez Stowarzyszenie Twórców Ludowych w Lublinie. Konkurs nosił tytuł „Papier – Nożyce – Życie”. Nie jestem dobra w interpretowanie takich zagadek i na początku nie wiedziałam dokładnie, jak ująć temat.
Ponieważ jednak uwielbiam klimaty bożonarodzeniowe, postanowiłam stworzyć wycinankę przedstawiającą wiejską scenę z wnętrza chałupy łowickiej podczas przygotowań do Wigilii. Praca ma dość spore rozmiary – 90 × 40 cm – i choć inspirowana jest wycinanką łowicką, wykonałam ją w nieco nietypowy sposób, bardziej przypominający obraz niż tradycyjną wycinankę. Nie byłam pewna, czy taka interpretacja spodoba się komisji, ale udało się – zdobyłam drugie miejsce. To wyróżnienie dodało mi pewności, że warto tworzyć po swojemu, tak jak się czuje.

WSPÓŁCZESNOŚĆ I INTERNET
Prowadzisz profil „Choinka polska” — jakie znaczenie ma dla Ciebie obecność w sieci?
JN: Obecność w sieci tak naprawdę otworzyła mi drzwi do pokazania się w realnym świecie. Moja twórczość została zauważona, a ja mogę co jakiś czas pokazywać ją na przedświątecznych jarmarkach i spotykać na żywo ludzi, których wcześniej znałam tylko z Internetu.
Dodatkowo w sieci spotykam osoby podobne do mnie – innych twórców, którzy cenią nasze polskie tradycje. To bardzo miłe wiedzieć, że takich osób jest więcej i można się nawzajem inspirować.

Jakie reakcje internautów najbardziej Cię zaskoczyły?
JN: Reakcje moich obserwatorów utwierdzają mnie w przekonaniu, że ludzie wciąż interesują się tradycyjnym, ręcznie wykonanym rękodziełem. Gdy odtworzę jakąś starą ozdobę, często dostaję komentarze, że ktoś pamięta taką dekorację z dzieciństwa, z własnej choinki, albo że sam kiedyś ją wykonywał.
Niektórzy wysyłają mi też zdjęcia swoich choinek czy ozdób, chwaląc się, że postanowili zrobić podobne dekoracje razem z dziećmi. To bardzo mnie cieszy – pokazuje, że tradycja wciąż jest żywa i inspiruje kolejne pokolenia.
Czy Internet pomaga w popularyzowaniu sztuki ludowej? W jaki sposób?
JN: Na moim przykładzie widać, że to właśnie dzięki obecności w Internecie moja twórczość została zauważona. Poza tym, jeśli kogoś interesuje sztuka ludowa, w sieci można znaleźć wszystkie podstawowe informacje i inspiracje.
Oczywiście nic nie zastąpi kontaktu z artystą na żywo ani wizyty w skansenie czy muzeum, ale Internet znacząco ułatwia dostęp do wiedzy i twórczości innych artystów. Ja sama wiele rzeczy nauczyłam się właśnie z Internetu – można tam łatwo podpatrzeć prace innych i czerpać z nich inspirację.
PATRZĄC W PRZYSZŁOŚĆ
Jakie masz plany artystyczne na najbliższe lata?
JN: Raczej niczego nie planuję szczegółowo – od paru lat mój rok wygląda podobnie: od połowy stycznia do Wielkanocy robię pisanki, potem powstają pająki ze słomy i wycinanki, a później tworzę ozdoby choinkowe aż do grudnia ☺.
Jest jednak jeden plan, który chciałabym zrealizować w przyszłości – mały sklepik internetowy, w którym mogłabym wystawiać swoje prace.

Czy myślisz o nowych technikach lub tematach, które chciałabyś zgłębić?
JN: Na razie zgłębiłam chyba wszystkie techniki, które mnie interesowały – ozdoby choinkowe, pisanki, pająki, wycinanki, gwiazdy kolędnicze, światy z opłatków. Staram się rozwijać przede wszystkim w tych dziedzinach, bo liczba wzorów do wykonania jest praktycznie nieskończona.
Interesują mnie jeszcze atrybuty kolędników – turonie, bociany, szopki – ale to już tematy bardziej rzeźbiarskie, a tego na razie nie potrafię. Może kiedyś spróbuję!
Co chciałabyś przekazać młodym twórcom ludowym, którzy dopiero zaczynają?
JN: Najważniejsze to po prostu usiąść i zacząć tworzyć. Nawet jeśli na początku efekty nie są tak doskonałe, jakby się chciało – z każdą kolejną pracą będzie tylko lepiej. Pasja i cierpliwość w końcu przynoszą efekty.

Jagodo dziękujemy Ci za otwartość w dzieleniu się swoją pasją do rękodzieła ludowego. Twoje doświadczenia, przemyślenia i praktyczne wskazówki pokazują, jak tradycja może łączyć się z osobistą kreatywnością, a każda twórcza próba – nawet na początku nieidealna – może prowadzić do pięknych, unikalnych dzieł. Twoje refleksje są inspiracją dla wszystkich, którzy pragną odkrywać bogactwo polskiej sztuki ludowej, eksperymentować z różnymi technikami i rozwijać swoją wyobraźnię.
*
Wywiad powstał w styczniu 2026 r.
Autorka wywiadu: Joanna Zawierucha-Gomułka / Rzeczy Piękne
Fotografie: Bartosz Cygan / Rzeczy Piękne
Wywiad zrealizowany na zlecenie krakowskiej Fundacji Burza Mózgów.


Comments: no replies